Strona używa ciasteczek (cookies). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej


Zalew informacji

Przekomunikowujemy się! Wysyłamy, aktualizujemy, sprawdzamy powiadomienia, lajkujemy, odpowiadamy na byle pierdołę przez facebook, whatsapp, itp. Wszystkie te czasowypełniacze odsuwają od chwili obecnej. Za dużo komunikowania, za mało treści. Życie się nie liczy, jeśli nie jest udokumentowane, sfotografowane i udostępnione.

Jesteśmy uzależnieni od technologii – od telefonu, komputera, od internetu. W nieustannym stanie podłączenia bombarduje nas tak wiele informacji, że gdy tego zabraknie świat wydaje się nudny i bezbarwny (zobacz #upał). Przez ciągłe odbieranie impulsów przeładowujemy nasze zmysły i zaczynamy nie doceniać subtelniejszych, bardziej złożonych, głębszych przyjemności.

Czy życie w sieci jest w stanie zastąpić offline?

Czy technologia faktycznie uwalnia od rzeczy nużących i daje czas na rzeczy istotne? Czy czasem ISTOTNEGO w życiu nie zastąpiliśmy błyskającym, przykuwającym uwagę i będącym na wyciągnięcie ręki szybkim fixem internetu, smartfonu, facebooka czy innych mediów społecznościowych? Przestaliśmy rozróżniać, co jest prawdziwą radością a co tylko jej pochodną. Mylimy narzędzie z celem jego używania.

I just feel like I’m so busy in my real life that I can’t imagine to have a whole other virtual one- Sofia Coppola

Wykreowana rzeczywistość online jest żałośnie nijaka. Bo czy lepiej zjeść obiad czy czytać recenzję restauracji lub oglądać zdjęcia dań przysłane przez znajomych. Czy lepiej samemu wybrać się na spacer czy czytać czyjeś relacje z wyjazdu? Czy lepiej spotkać się z grupą przyjaciół, czy spędzać czas na fejsie? Wreszcie, czy lepiej spędzić z kimś intymną noc, czy uprawiać wirtualny sex? Czy ktoś naprawdę, po zastanowieniu się nad tym głębiej, wierzy że dzięki takiemu wykorzystywaniu technologii żyje się nam lepiej, intensywniej, pełniej?

Media społecznościowe to tania podróba związków, ersatz kontaktów

Czy warto tracić czas na ludzi, którym zależy tylko na rozwijaniu sieci kontaktów i dla których Ty sam jesteś niczym więcej niż jednym z kontaktów- Jaskulski

Skomunikowani jak nigdy. Ale co to za kontakt! Wysyłamy coraz mniej spersonalizowanych wiadomości a coraz więcej informacji zamieszczamy dla grupy, czyli dla nikogo konkretnego. To nie jest rozmowa, lecz nadawanie do mniej lub bardziej anonimowego tłumu przez megafon. Zamiast prawdziwego kontaktu wymagającego czasu, uwagi oraz dostosowywania treści do partnera rozmowy, wymiana krótkich, pobieżnych wiadomości o stopniu ważności i głębi emocjonalnej na poziomie emotikonów.

Nawet gdy konwersację online prowadzimy z jedną, konkretną osobą, to smartfony i używane komunikatory są dostosowane do wymiany krótkich zdań, zdjęć, memów a nie prawdziwej wymiany myśli. Tak jak gorszy pieniądz wypiera lepszy, tak samo w tym przypadku stały stan płytkiej, pozornej komunikacji utrudnia komunikację prawdziwą.

Natłok informacji

Cierpimy na Infoobesity. Nie jesteśmy w stanie przetworzyć szumu informacyjnego, więc tylko marnujemy czas scrollując przez tysiące wiadomości na ogół i tak nie zawierających nic istotnego. Z powodu FOMO (Fear Of Missing Out), czyli obawy, że coś atrakcyjnego dzieje się bez nas, nie potrafimy przestać sprawdzać naszych kontaktów, serwisów informacyjnych, tweetować, czatować, postować, komentować.

Kto chce jednym spojrzeniem ująć wiele równocześnie przedmiotów, ten żadnego z nich nie widzi wyraźnie- Kartezjusz

Ale nie można wszystkiego zobaczyć i zrobić. Na wszystkich weselach nie zatańczymy i dlatego często odnosimy się do rzeczy, których bezpośrednio nie doświadczyliśmy (zobacz Erudyci z Twittera). I tak inwestujemy swój czas w poznawanie życia z drugiej ręki. Zamiast nadawania mu kształtu spędzamy je na gonieniu innych.