Strona używa ciasteczek (cookies). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej


Duane Elgin: Voluntary Simplicity

Jedna z pierwszych, bardziej znanych książek o simple life z 1981, której drugie wydanie, dopasowane do obecnej rzeczywistości ukazało się w 2010.

Dwa główne przekazy książki to to, że simple life, simplicity to nie asceza ani wyrzekanie się, oraz że to nie powrót do przeszłości. Wręcz przeciwnie – simple life to bezkompromisowe skupienie się na tym, na czym nam zależy. Jeśli rezygnowanie, to tylko z rzeczy małowartościowych, o kiepskiej jakości. Simple life to życie wybredne, Elgin nazywa to wyszukaną prostotą. Nie jest to również odcinanie się od rozwoju technologicznego, przeprowadzka na pustkowie i mielenie mąki na żarnach. Jeśli ktoś sobie życzy tak też można. Ale to nie istota tego sposobu życia. Prostota to zintegrowanie osiągnięć, odrzucenie zachowań destrukcyjnych i wspięcie się na kolejny stopień w rozwoju społecznym i indywidualnym człowieka zapewniającym większą satysfakcję. To nie odwrócenie rozwoju lecz osiągnięcie formy bardziej rozwiniętej.

Potwierdzeniem że nasza zbiorowa świadomość zaczyna to dostrzegać jest np. opis
autora, jak zmienił się sposób przedstawiania go przed publicznymi odczytami –
w 1977 nazwano go renegatem MBA, a w 2005 zielonym MBA z podtekstem bycia
w awangardzie. Także istnienie tej i wielu innych stron opisujących slow life, simplicity, minimalizm, itd. potwierdza zmianę świadomości a książka dostarcza wielu innych dowodów. Podobnie widzi to Ken Wilber, który proces rozwoju ludzkości bardziej szczegółowo opisał np. w „Krótkiej Historii Wszystkiego”. I jeden i drugi autor podkreślają że wspięcie się na kolejny etap społecznej i duchowej ewolucji jest niezbędne jeśli chcemy przetrwać i zatrzymać katastrofalne zmiany planety.

Książka daje trochę wskazówek co możemy zmienić w naszych indywidualnym postrzeganiu i procesach mentalnych oraz w zachowaniach społecznych i instytucjach. To co ułatwia simple life na poziomie indywidualnym to przede wszystkim poznanie siebie. Jeśli czuję różnicę między tym na czym mi zależy bo to wynika z mojej natury, a potrzebami stworzonymi przez świat zewnętrzny – reklamy, dopasowywanie się do stylu życia, chęci przynależności do grupy, itd., to z tych drugich potrzeb nie muszę rezygnować bo mi na nich nie będzie zależeć. Będę dalej robić zakupy ale dla funkcjonalności kupowanych rzeczy a nie by się przez nie wyrazić lub zaspokoić jakieś inne emocje.

Słabszy fragment książki to gdy Elgin opisuje sposób dojścia do tego kolejnego, wyższego etapu rozwoju na poziomie społeczeństw. To niestety jest utopia niebiorąca pod uwagę różnorodności ludzkich charakterów, stopni rozwoju społeczeństw, potęgi obecnych rozwiązań systemowych, opisana stylem, który może nużyć. Chociaż spełnienie tej utopi byłoby miłe. I chociaż w książce są fragmenty, przy których kręci się głową myśląc „no niezupełnie tak”, to jej zdecydowana większość wywołuje raczej potakiwanie i powtarzanie „dokładnie tak właśnie czuję”.