Strona używa ciasteczek (cookies). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej


Ulrich Schnabel

Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia.

Kategorie: książki

Pojawia się coraz więcej głosów odczarowujących intensywne życie i efektywne wykorzystywanie każdej chwili. Jeśli ktoś przeżywa właśnie zmęczenie takim życiem to ta książka jest antidotum na codzienną gonitwę. Ukazała się po polsku ale słowo w oryginalnym tytule (Muße) z jakiegoś powodu nie istnieje w naszym języku. Niemieckie Muße przetłumaczone jest jako leniuchowanie, a więc jako brak czynności. Muße, czy angielskie leisure to owszem, nicnierobienie ale połączone ze stanem odprężenia, zrelaksowania, bez odczuwalnych zewnętrznych przymusów, czas dla siebie, gdy można pomyśleć o niepraktycznych rzeczach, niemających nic wspólnego z planem dnia. A przecież nie jesteśmy historycznie i kulturowo obciążeni by nie posiadać słowa odpowiadającego temu stanowi. Praktykowaliśmy go kiedyś w stopniu nie odbiegającym zasadniczo od reszty kontynentu. Ale obecnie, podobnie jak większość Europy i duża część (chociaż nie cała) cywilizacji w ogóle, oduczyliśmy się przeżywać słodkie lenistwo połączone z relaksem.

Kilka definicji tego stanu pojawia się w tekście obok diagnozy naszych społeczeństw.
Jak autor pisze – przed 100 laty zostalibyśmy wszyscy zdiagnozowani jako
neurastenicy. Czytając opis naszego stylu życia i stanu naszej psychiki pozostaje tylko
kiwać potwierdzająco głową. Dobrze gdy ktoś od czasu do czasu przystawi nam lustro
byśmy zobaczyli jak absurdalny i szkodliwy dla nas jest ten system ciągłego pośpiechu. Bo nie jest to sprawa indywidualna tylko norma społeczna, która wymusza takie zachowania. Funkcjonując w systemie trudno jest go zmienić i zacząć lepiej żyć.

Pomóc może analiza dlaczego jest jak jest i co my sami robimy w ramach systemu pośpiechu. Jednym z powodów są technologie. Wydaje się że pomogą nam odzyskać część czasu. Tymczasem one tylko przyspieszają rytm dnia. Jeśli dzięki nim uporaliśmy się z czymś szybciej, to powstałe małe okienko czasu od razu zapełniamy kolejną czynnością do odhaczenia. W efekcie przyspieszamy zamiast zwalniać. Jeśli pojawi się chwila to nie błądzimy w myślach, patrzymy w chmury, czy zastanawiamy się nad czymś nieistotnym. Na ogół sięgamy po smartfon i znowu coś robimy. Oczywiście są też inne elementy systemu utrzymujące nas w stanie permanentnej gonitwy. Zrozumienie problemu to pierwszy krok do jego rozwiązania.

Sposobów na jego rozwiązania, czy przynajmniej poczucie ulgi, autor daje kilka. Książka to nie poradnik samopomocy podający magiczne, dosłowne formuły. Stan odprężenia i leniuchowania jest indywidualny, dlatego sposoby jak do niego dojść też muszą być indywidualne, stworzone przez nas samych. Ale istnieją ogólne zasady. Mogą one być różnie wyrażone, podane mniej lub bardziej szczegółowo ale w gruncie rzeczy opisują zawsze to samo. Są zgodne z opisem jak przejść na drugą stronę lustra. Na przykład zadawanie sobie pytania „czy muszę to na pewno zrobić” oraz „czy chcę to zrobić” oraz mówienie „nie” to po prostu samoświadomość i myślenie samodzielne oraz świadome wybory.

Jest tu również o tym jak bardzo nasze mózgi potrzebują stanu bezczynności, o czym można przeczytać także tutaj, oraz o warunkach przeżywania chwil szczęścia (tutaj). Nauki ścisłe i humanistyczne coraz głośniej mówią nam że nasz styl życia jest zły. Schnabel zauważa, że to właśnie czynności pozornie bez pożytku, takie jak muzyka, malowanie, patrzenie w gwiazdy, doprowadziły homo sapiens dużo dalej niż jakiekolwiek zakończone sukcesem polowanie. Bez nicnierobienia bylibyśmy wciąż barbarzyńcami. Jeśli nie zaczniemy ignorować najróżniejszych doradców i guru zarządzania tym i owym to prawdopodobnie zmarnujemy szansę na usatysfakcjonowane życie.

Kontynuuj czytanie