Strona używa ciasteczek (cookies). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej


Jonas Karlsson

Rachunek

Kategorie: książki

Niektórzy rozpoczynając czytanie tej książki czują się zdołowani życiem głównego bohatera. No cóż, obiektywnie oceniając to jest bardzo przeciętna, monotonna egzystencja. On nic nie osiągnął, nigdzie nie był, w zasadzie nic ciekawego nie przeżył. Nawet gdyby miał konto na fejsie to i tak nie miałby nic do wrzucenia pokazującego że właśnie robi coś ekscytującego, fajnego, atrakcyjnego.

I to jest właśnie cała istota książki – tylko z naszego przebodźcowanego punkty widzenia jego życie jest dołujące. W rzeczywistości facet przeżywa dużo więcej niż my na najbardziej egzotycznych wakacjach. Ma wysublimowaną umiejętność dostrzegania rzeczy wartościowych i przyjemnych we wszystkich momentach dnia oraz cieszenia się nimi. Dzięki temu chodzi przepełniony szczęściem i zadowoleniem. Każdy moment pozornie szarej rzeczywistości jest dla niego pełen pozytywnych i bogatych doznań.

Większość z nas już się tego oduczyła prowadząc przeładowane życie, w którym
świadomość momentu zastąpiliśmy nieustannym planowaniem i działaniem.
(Obawiam się, że niewypuszczające smartfona z ręki dzieci nigdy się tego nie nauczą).
Nasze przebodźcowane zmysły nie rejestrują już drobnych smaczków dnia. Potrzebujemy dowalić sobie jakimś intensywniejszym wydarzeniem. W głębi serca nie wierzymy, że można być absolutnie szczęśliwym tak po prostu.

Bo tu nie chodzi jedynie o umiejętność dostrzegania i cieszenia się drobiazgami. Szczęście to nasza wewnętrzna reakcja zależna od nas a nie od czegoś na zewnątrz nas. Jak mówi jedna z postaci: „Nie ma czegoś takiego jak obiektywnie dobre zdarzenie, lub wyizolowane szczęśliwe wydarzenie.” Szczęście zależy od tego JAK przeżywamy, a nie co przeżywamy.

Sprawdź czy potrafisz – popatrzyć przez okno i poczuć, że w sumie to ten moment teraz, taki jaki jest, ze śniegiem lub deszczem, chmurami lub słońcem, jest w sumie w porządku i Ty w tym momencie też jesteś w porządku i całkiem … szczęśliwy.

Ci, którzy początkowo depresyjnie odbierali monotonne życie bohatera, z reguły na koniec książki zaczynają dostrzegać wartość jego sposobu przeżywania. Może się zdarzyć że w miarę czytania sami częściej zatrzymamy myśli by skupić się na aktualnych doznaniach. To jest idealna książka na krótkie przerwy w ciągu dnia – krótkie rozdziały, prosty język. Ale żeby ją dobrze poczuć warto czytać ją w spokoju i bez pośpiechu (jak wszystko).

Polecam również Patersona Jima Jarmuscha, o poezji w codzienności.