Strona używa ciasteczek (cookies). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej


Minimalizm: Dokument o rzeczach ważnych. (Minimalism: A Documentary About the Important Things), reż. Matt D’Avella, USA 2016

Kategorie: film, teatr

Na osobach niesiedzących w temacie, minimalizm może stwarzać wrażenie sekty próbującej udowadniać, że da się żyć, posiadając tylko laptop, komórkę i szczoteczkę do zębów. Jakby to były zawody kto przeżyje, posiadając mniej. Film D’Avelli trochę to prostuje, podkreślając, że minimalizm to nie wyrzeczenie, ale życie bardziej celowe, zawierające więcej wartości. Redukowanie nie tylko liczby rzeczy materialnych, ale również elementów stylu życia, które rozpraszają, zabierają czas i energię. Minimalista woli je przeznaczyć na rzeczy istotne, takie jak związki międzyludzkie, angażowanie się i wspieranie wartościowych inicjatyw, rozwój, satysfakcję z każdego momentu codziennego życia. Gdy mówimy o minimalizmie, powinniśmy się skupiać na tym, czego nam przybywa, tj. więcej rzeczy dodających życiu wartości, czyniących nas szczęśliwymi, a nie na tym, czego się pozbywamy. Stąd tytuł – „Dokument o rzeczach ważnych”.
Pomimo tego, film przekona przekonanych. Tych, którzy tematu nie czują, raczej nie. Pokazane konwersje na minimalizm dotyczą życia, od którego wielu raczej nie będzie uciekać, nie tylko w Polsce. Nawet za cenę szczęścia. Film z jednej strony podkreśla, że minimalizm to nie radykalny styl życia, ale wybór jakości nad ilością. Jednak postaci z filmu są dosyć radykalne w swoich wyborach i podjętych życiowych decyzjach. Dobrze byłoby zobaczyć mniej spektakularne przykłady takich przeciętnych minimalistów, którzy żyją wg „nie za dużo, nie za mało, ale wystarczająco”. Bo to „wystarczająco” wydaje mi się, wymaga największej samoświadomości. Prosta redukcja posiadania jest bezmyślna, jest przyjmowaniem kolejnego stylu, skupianiem się nie na tym, co jest ważne. Nawet jeśli zredukowanie bałaganu na zewnątrz i wewnątrz nas, niezależnie od motywacji, raczej nam dobrze zrobi.
Im więcej posiadamy, tym bardziej jesteśmy uwięzieni przez zagracone życie. A co jeśli nie czujemy się zniewoleni? Ktoś, kto jeszcze jakoś funkcjonuje w przepełnionym życiu i daje radę zaczerpnąć oddech w ciągu dnia, zapada w rutynę, w którą nas wtłoczyła kultura, przemysł dóbr zbywalnych i reklamy i rzadko myśli o zmianach. W chwilach kryzysu, w chwilach natłoku i gorączki brakującego czasu, widzimy ostrzej i jest większa szansa, że poczujemy tęsknotę do życia bardziej wybrednego, z którego powyrzucamy to, co je zagraca. Film trochę też za mało przekonująco pokazuje te chwile kryzysu.
Podejmowanie wyborów, życie wg własnego skryptu – to nie jest prosta droga. Tylko mniejszość się na nią decyduje, Większość idzie na łatwiznę, przyjmując gotowe rozwiązania podsuwane przez reklamy. Dlatego nie ma szans, by ten ambitny styl życia wszedł do mainstreamu. To zbyt trudne. I tu jest paradoks – z jednej strony przez minimalizm można osiągnąć prostsze życia, ale z drugiej wymaga wysiłku, by poznać siebie, zrozumieć co naprawdę jest istotne.
Aktywni minimaliści lub tylko minimalizmowi kibicujący, będą mieć przyjemność z oglądania. Ambiwalentnie nastawieni być może dostrzegą paralelę do własnego życia i film stanie się kroplą drążącą skałę.
Film dostępny tutaj w wersji oryginalnej.

Kontynuuj czytanie