Strona używa ciasteczek (cookies). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej


Andrew Keen

Kult Amatora – Jak Internet niszczy Kulturę

Kategorie: książki

Nawet ja nie zgadzam się z wszystkimi tezami tej książki. Czas, który upłynął od pierwszego wydania w 2007, część argumentów zdezaktualizował. Ale pomimo to główne przesłanie, że internet, tak jak wygląda obecnie i jak go używamy, obniża poziom kultury, przekłamuje obraz świata, wykrada prywatność i służy do przestępstw, jest jak najbardziej aktualny.

Trudno powstrzymać się od głośnego „no właśnie!” czytając o wątpliwej jakości treści tworzonych przez blogerów, youtuberów i innych „twórców”. To że „śpiewać każdy może” nie znaczy że każdy powinien. Nie wystarczy czuć nieposkromioną potrzebę podzielenia się opiniami, doznaniami ze spaceru czy picia kawy, natrzaskanymi fotkami, skręconymi filmami, zmiksowaną muzą czy komentarzem do newsów. Choć minimalne uzdolnienie i jakaś forma edukacji w danej dziedzinie jest potrzebna.

Multiplikacja treści w internecie jest olbrzymia. By się w tym odnaleźć używamy
wyszukiwarek opartych o algorytmy znajdujące treści popularne, ale niekoniecznie
wartościowe. Internet to wielka Familiada gdzie promuje się popularne wybory
większości a nie rzeczy nowe i indywidualne. Sieć zamiast przybliżać świat oddala nas od niego bo pozostajemy w bańce informacyjnej. Przez brak kontaktu z inną zawartością nie dostrzegamy jego faktycznej różnorodności i złożoności.

Łatwość udostępniania informacji spowodowała zalew fake newsów. Wiralny charakter sieci powoduje ich rozpowszechnianie nawet bez złej wiary. W 2007 autor miał jeszcze ufność, że poprzez internet nie będzie można manipulować demokratycznymi wyborami społeczeństw. Mając za sobą kampanie wyborcze z kilku ostatnich lat wiemy już że się niestety mylił.

Oczywiście nie wyobrażam sobie życia bez internetu! Problem w tym, że my jak zawsze łykniemy każdą nowość zachwyceni nowymi możliwościami i nie zastanawiamy się jakie są zagrożenia, ani tym bardziej co tracimy wkraczając w prawie permanentne życie online. Od pewnych rzeczy, np. sieci społecznościowe, lepiej trzymać się z daleka.
zztrawy.pl blogiem nie jest ale nie umyka mi fakt, że to jest również miejsce zawierające osobiste poglądy potencjalnego dyletanta. Do stworzenia strony zmotywował mnie fakt, że nie było miejsca w sieci grupującego argumenty za odmiennym punktem spojrzenia na nasze zabiegane życie, pochodzące z wielu, wcale nie dyletanckich źródeł. Mam nadzieję, że w Recenzjach udaje mi się opisać część zawartości w sposób przybliżający źródło a nie wyłącznie dzielić się swoją własną opinią.

Kontynuuj czytanie